Rafa delfinów w Ejlacie, czyli błogie plażowanie

Rafa delfinów w Ejlacie

Drugiego dnia wstaliśmy dość późno, odsypiając trudy podróży poprzedniego dnia. Środę postanowiliśmy zadedykować naszym zmrożonym zimą kościom i spędzić go na plaży, delektując się promieniami słońca, które po ustąpieniu burzy piaskowej całkiem żwawo operowały w potylicę. Dzięki pomocy opiekuna naszej kwatery dowiedzieliśmy się o miejscu Dolphin Reef. Rafa Delfinów w Ejlacie miała być przybytkiem łączącym 3 rzeczy, jakimi chcieliśmy wypełnić ten dzień: plaża, rafa koralowa i delfiny 🙂

Nurkowanie z delfinami i prywatna plaża w Dolphin Reef

Po przybyciu na miejsce zdecydowaliśmy się na wykupienie nurkowania z delfinami dla amatorów – 30 minut instrukcji plus 30 minut nurkowania z instruktorem, w cenie około 300 szekli za osobę. Zanim udaliśmy się pod wodę, odbyliśmy bardzo fajną sesję z miłą panią instruktorką, która opowiadała trochę o tutejszych delfinach, siedząc na unoszącej się przy pomoście platformie. Delfinki podpływały do niej na zmianę, czasami parami i trójkami, domagając się głaskania po ciele. Ich ulubioną zabawą było łapanie w pyszczek pływających w morzu meduz i podrzucanie ich do góry jak jakąś szmatkę 😉

They love to play with jellyfish. Poor jellyfish 😉

Rafa delfinów w Ejlacie gościła nie tylko delfiny…

Oprócz delfinów, ryb i meduz tą zwierzęcą ferajnę dopełniał piesek. Taki żółty, biegał po molo i merdając ochoczo ogonem szczekał na delfiny, które ewidentnie miały niezłą zabawę z drażnienia się z nim. Pani instruktorka stwierdziła, że akurat ten piesek nie lubi pływać z delfinami, ale poprzedni czworonóg rezydujący w obiekcie był bardziej skory do tego typu zabaw. Ten nieee, to znaczy oczywiście próbował ze dwa razy, ale mu się nie podobało…

Kiedy wybiło południe skierowaliśmy się w stronę nurkowiska. Nieśmiało przyznałem się panu instruktorowi, że mam licencję nurkową, ale nieużywaną od jakichś 8 lat. Uśmiechnął się pod nosem i rzeczywiście nie zwracał specjalnie uwagi na to, jak sobie radzę. A radziłem sobie ze zmiennym szczęściem, na zmianę zachwycając się podpływającymi na wyciągnięcie ręki delfinami i krztusząc się morską wodą. Wrażenie niesamowite, kiedy dwumetrowy delfin przepływa centymetry od ciebie, obracając się swoim jasnym brzuszkiem w twoją stronę – po prostu bajka 🙂

tahina-hummus-labneh

Po wyjściu z wody, odsoleniu dreadów i zakupieniu pamiątkowej fotki ruszyliśmy żwawo na plażę przynależącą do obiektu, a na którą wstęp mieliśmy w cenie. I tutaj zalegliśmy na niemal całą resztę dnia, aż do momentu, w którym słońce zaczęło się powoli chować za horyzont. W tak zwanym międzyczasie skosztowaliśmy w lokalnej plażowej restauracji hummusu, tahiny i jakiegoś białego serka – liban, lebanon, labneh, czy jakoś tak 😉 Wielokrotnie później mieliśmy okazję spożywania hummusu i tahiny i śmiem twierdzić, że za każdym razem była tak samo dobra 😉 Do pełni szczęścia zakupiliśmy po małej butelce lokalnego piwa, które na tej plaży smakowało równie zacnie, co kosztowało (25 szekli – 0,33l).

Rafa delfinów w Ejlacie okazała się miejscem, w którym zdecydowanie warto spędzić cały dzień, nawet jeśli ceny wejściówek czy nurkowania wydają wam się na pierwszy rzut oka wysokie.

Dodaj komentarz