Portugalia, czyli sardynki z grilla, dorsz i wino

portugalia

Spędziliśmy w Portugalii 10 dni, dzieląc nasze wakacje na czas leżenia na plaży oraz zwiedzanie. Na południowych plażach regionu Algarve wypoczywaliśmy pierwsze 4 dni, by następnie skierować się na północ – do Porto, a później do Lizbony. Portugalia pokazała nam dwa oblicza – kurortowe, spalone słońcem, pełne turystów południe oraz urokliwe i magiczne, pełne smaków i zapachów oraz życzliwych lokalsów północ.

Portugalia na południu ma smak kurortu

A kurorty są generalnie takie same, wszędzie na świecie. Trzeba się wyrwać poza główny nurt aby doświadczyć czegoś innego. Co nie przeczy temu, że Algarve jest przepiękne, tylko to nie jest „prawdziwa Portugalia”. To raczej wypoczynek plażowy, trochę odpustowy, a nocą knajpiany i klubowy, nagłośniony dyskotekami, zalany kolorowym drinkiem. Przejedzony grillowanymi rybami, ale też stekami, frytkami, burgerami. To wszystko ma swój urok, daje odpocząć, ale nas po tych kilku dniach wręcz wyrywało do zwiedzania, smakowania bardziej natywnych klimatów tego kraju. Wyruszyliśmy zatem do Porto.

Porto przywitało nas (a jakże?!) – butelką wina. Nasz gospodarz zostawił nam mały prezencik na stoliku, z którego skorzystaliśmy czym prędzej. Jednak to nie smak czerwonego ze szczepu Douro był tym najlepszym w te kilka dni, ale pełnoprawny, mocny i słodki smak PORTO. A ono smakowało wspaniale, szczególnie jego mniej słodka odmiana – Tawny, szczególnie po wizycie w jednej z wytwórni, gdzie zapoznaliśmy się z całym procesem produkcji i leżakowania. Porto na śniadanie, pomiędzy jednym a drugim wypadem w miasto, no i w trakcie tychże wypadów – smakuje wybornie, delikatnie drażniąc podniebienie intensywnym smakiem i rozgrzewając ciało alkoholem. I chyba nigdzie nie smakuje tak, jak na nabrzeżu Vila Nova de Gaia – prawobrzeżnym sąsiedzie miasta Porto.

porto

Ale z Porto warty zapamiętania jest jeszcze jeden smak.

A raczej smak i zapach, bo to właśnie ten zestaw jest nieodłącznym elementem charakteryzującym grillowane sardynki – niemal narodową potrawę Portugalii. W godzinach wczesno-popołudniowych, w wąskich uliczkach i na wielu placach, widać i czuć dym z rozpalanych grilli. Kucharze przygotowują się do pory obiadowej i nie jest trudno znaleźć miejsce, w którym skosztujemy tego specjału. Sardynki są całe, posypane gruboziarnistą solą i w połączeniu z dymem grilla dają bardzo ciekawe odczucia. Są tak charakterystyczne, tak wyraziste w smaku, w zapachu, w wyglądzie iż wyrastają do miana najbardziej portugalskiej z potraw, jakie mieliśmy okazję spożywać podczas naszego pobytu w tym kraju.

Sardynki z grilla są w Portugalii niemal potrawą narodową

Sardynki to jednak nie jest ryba dla każdego.

Jest drobna, a bardzo wyraźnie czuć ją na języku. Jej smak, taki wyraźny i charakterystyczny, można polubić bądź nie. Dla każdego (jak mniemam) jest dorsz. A Portugalia dorszem stoi równie silnie, jak sardynkami 🙂 W tym kraju spotkacie się z dorszem przyrządzanym na niezliczoną ilość sposobów. Na jednym biegunie kulinarnych doznań znajdziecie dorsza sauté, smażonego lub z grilla. Na drugim biegunie będzie pływał w gęstych sosach, ciężkich, pożywnych, w których kawałki ryby będą niczym rodzynki w cieście. W zależności od tego, który z kierunków jest wam bliższy powinniście znaleźć coś dla siebie 🙂

Dodaj komentarz