HollyŁódź, czyli śladami Misia Uszatka

Muzeum Kinematografii w Łodzi

Każdy średnio ogarnięty znawca kina wie, że stolicą polskiej kinematografii jest miasto Łódź. Nazywana czasami Hollyłódź w nawiązaniu do swojego zamorskiego, bardziej znanego odpowiednika, z legendarną Łódzką Filmówką, znanymi z klasyków filmowymi plenerami, studiem Se-Ma-For i Muzeum Kinematografii była kierunkiem naszego krótkiego wypadu w okolicach sylwestrowej nocy.

– Łódź? Serio?

Zdziwienie naznaczone lekkim skrzywieniem rysowało się na twarzach naszych rozmówców, gdy przyznawaliśmy się jaki jest kierunek naszego tegorocznego wypadu sylwestrowego. Większość z nich spodziewała się „Zakopanego” albo innego „Sopotu” (niczego nie odmawiając tym destynacjom), co oczywiście było zrozumiałe. Bo któż na Sylwestra wybiera się do Łodzi?! Otóż my do Łodzi wybieraliśmy się już kilkukrotnie, pamiętając o jej dwóch ważnych dla nas wymiarach, filmowym oraz industrialnym, i końcem ubiegłego roku udało nam się zrealizować nasze plany. Wrażenia z wymiaru filmowego będą tematem tego wpisu…

Aleja gwiazd w Hollyłódź

HollyŁódź – stolica polskiego kina

Nie będę ściemniał – nie jesteśmy nie wiadomo jakimi znawcami kina. Ot lubimy obejrzeć dobry film, pewnie oglądamy ich trochę więcej niż typowy zjadacz chleba. Nie jesteśmy tym bardziej koneserami polskiego kina, jednak fakt powiązania miasta Łodzi z tym tematem było nam znane. W końcu o Łódzkiej Filmówce słyszał każdy! A temat filmowy wydał nam się całkiem zgrabny w kontekście nocy sylwestrowej, więc filmowymi atrakcjami ubogaciliśmy nasz pobyt w stolicy polskiego filmu.

Zaczęliśmy od znalezienia hotelu, który spełniałby wymagania „filmowego wypadu”. I o dziwo znaleźliśmy miejsce, które realizuje tę wizję w sposób zupełny i kompletny! Hotel Stare Kino nie tylko nazwą, ale również wystrojem, klimatem, nazewnictwem apartamentów wpisywał się w naszą potrzebę obcowania z kinem. Schody wyścielone czerwonym dywanem, w recepcji fotele zapożyczone z prawdziwej sali kinowej i kolekcja filmów do wypożyczenia, na ścianach fotosy z klasyki polskiego filmu. Do tego usytuowanie przy Piotrkowskiej 120 – czego chcieć więcej?! Zalogowaliśmy się zatem w pokoju o nazwie „Gorączka” i wyruszyliśmy zwiedzać Hollyłódź.

Muzeum Animacji Se-Ma-For

Scenografia do bajki Mały Pingwin Pik PokJeżeli pamiętacie Misia Uszatka, albo chociaż Misia Colargola, to jest to pozycja obowiązkowa na Waszej liście! A jeśli nie pamiętacie – to i tak warto tutaj dotrzeć, aby zobaczyć jak przebiegała produkcja filmów animowanych przed nastaniem ery cyfrowej. A polegała ona na aranżacji sceny i zrobieniu zdjęcia. Każda kolejna klatka filmu to jest jedna fotka, po uprzedniej zmianie niektórych elementów danej sceny (na przykład ruch ręką). Kosmos! 🙂

Ponadto w Muzeum Animacji Se-Ma-For znajdują się fragmenty scenografii w których kręcono największe klasyki naszego dzieciństwa, jak również nie tak stare dzieła sztuki. Jest tutaj na przykład fragment scenografii do nagrodzonej oscarem animacji krótkometrażowej Piotruś i Wilk. Z resztą sam oscar za tę produkcję też jest do podziwiania na miejscu 🙂

Muzeum Kinematografii w Łodzi

Muzeum Kinematografii w ŁodziPo animowanych atrakcjach zdecydowaliśmy udać się do „starszego” muzeum, czyli Muzeum Kinematografii. W mieszczącym się w Pałacu Karola Sheiblera budynku można odbyć podróż poprzez historię kina. Ekspozycja zawiera takie perełki jak autentyczny fragment planu z „Quo Vadis”, zbroje krzyżaków i husarii z „Krzyżaków” oraz prawdziwy, działający fotoplastikon (zainteresowanych co to – zapraszam do Google ;). Fajnie też zapoznać się ze sprzętem, który przez dziesięciolecia służył do kręcenia, montażu, projekcji. Kiedyś życie nie było tak łatwe jak teraz, kiedy każdy z nas ma w kieszeni całkiem zaawansowany sprzęt rejestrujący 🙂

Na najwyższym piętrze muzeum znajduje się przestrzeń „zabaw”. Zaaranżowano tutaj scenerie, w których dzieci (i jak widać na załączonych fotografiach – nie tylko dzieci) mogą wejść w świat bajek. Jest lodowiec pingwinka Pik Poka, pokój Misia Uszatka, a nawet buda Reksia. Fajne, do użytku ludzkiego – można dotykać 🙂

Spełnienie czy może niedosyt?

Porwanie Baltazara Gąbki i reakcja Ani na widok Szpiega z Krainy DeszczowcówFilmowość Łodzi jest wyczuwalna, choć wydaje się na tyle niszowa, że wyłącznie prawdziwi fani kina mogą czerpać z niej swobodną przyjemność. Filmowy aspekt miasta nie jest jeszcze marketingowo wyprodukowany, nie ma tutaj kuszenia, nęcenia, zachęcania do konsumpcji. Można odczuć pewien niedosyt, jeśli porównamy to ze światowymi perełkami z tego obszaru, jak choćby Disnayland czy Hollywood 😉

Z drugiej strony jednak trudno nie odnieść wrażenia, że ta niedoróbka, te braki, są elementem nadającym filmowej Łodzi pewien specyficzny charakter. Charakter z epoki kina, która dawno przeminęła i nigdy już nie wróci. I ten niedosyt staje się jednym z nieodzownych elementów przeżywania stolicy polskiego kina.

 

Dodaj komentarz