Jak zaplanowaliśmy pierwsze wakacje w USA?

wakacje w usa

Wakacje w USA były na naszej liście od jakiegoś czasu i z różnych powodów dopiero w kwietniu tego roku (2017) uda nam się zrealizować master plan. Jako że w ramach organizacji wyjazdu poczyniliśmy różne ciekawe obserwacje, już teraz macie okazję przeczytać o przygotowaniach do wyprawy do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

Wiza do USA: koszmar czy przesada?

Wokół spraw wizowych narosło wiele mitów, legend, przypowieści. Mają one tyle samo wspólnego z prawdą co Donald Trump z szacunkiem do kobiet. Przekopując bezkresne czeluści internetów można napotkać relacje, które w sposób naturalistyczno-masochistyczny opisują spotkanie z konsulem i pozostałe elementy procesu uzyskania wizy do USA. Dorzucając swoją cegiełkę do tego grajdołka, poniżej opis jak to wyglądało w naszym przypadku.

statua wolnościPo wypełnieniu sławetnego formularza DS-160, wpłaceniu haraczu wizowego w wysokości $150 – umówiliśmy się na spotkanie w Konsulacie Generalnym USA w Krakowie. Co ciekawe, mój formularz DS-160 był mniej więcej dwa razy dłuższy niż formularz Ani – jej nie pytano o wszystkie miejsca zatrudnienia i podróży 5 lat wstecz. Więc jeśli jesteś mężczyzną, zaklep sobie co najmniej godzinę na wypełnianie tego druczku 🙂

Przybyliśmy z samego rana, telefony zostawiliśmy w samochodzie (bo niby nie wolno wnosić a miejsc w skrytkach może zabraknąć). W środku nieduża kolejka, wszystko idzie sprawnie, bezproblemowo. Podchodzimy do okienka, przemiły konsul wita nas szerokim uśmiechem. Lekko zdezorientowani zapytaliśmy, czy mamy mówić po polsku, czy po angielsku – odpowiada, że obojętne i zaczyna mówić całkiem zgrabną polszczyzną, z silnym amerykańskim akcentem. Kilka prostych pytań, po co jedziemy, co chcemy zobaczyć, itd. Żadnych „trudnych”, „drążących” zapytań, po prostu miła rozmowa o planowanym wyjeździe. Na końcu pada bardziej stwierdzenie, niż pytanie: „państwo to chyba sporo podróżujecie” i pełna uśmiechu twarz mówi, że oczywiście wszystko w porządku. Mamy wizę. Czas zacząć właściwe planowanie 🙂

Na jak długo zaplanować wakacje w USA?

żółte taksówki w USANie odkryję Ameryki jeśli napiszę, że im dłużej tym lepiej 🙂 USA to czwarte co do powierzchni państwo świata i nie trudno stwierdzić, że jest tam co robić i oglądać. Oprócz niewątpliwej wartości turystycznej, na korzyść dłuższych pobytów przemawia kwestia odległości. USA są całkiem odległe od polandii i nie ma sensu poświęcać łącznie ponad doby na podróż, jeśli na wakacje w USA mamy do dyspozycji tylko weekend. Ponadto kwestia odległości wpływa na czas podróży wewnętrznych – im więcej miejsc chcemy zobaczyć wewnątrz Stanów, tym więcej czasu zajmą nam przeloty. Zdecydowaliśmy się zamknąć naszą podróż w 23 dniach, co pozwoli nam liznąć najważniejsze punkty amerykańskiego landschaftu. Bo ten kraj jest naprawdę duży…

Wschód vs. zachód USA

Mając do dyspozycji klasyczny wymiar urlopu nie da się zobaczyć wszystkiego. Ba, nie da się zobaczyć nawet 10% tego, co oferuje Ameryka! Trzeba pogodzić się z tym i zaplanować miejsca do zobaczenia w taki sposób, aby zobaczyć jak najwięcej w sposób rozsądny (czasowo i finansowo).

Nasz lot odbędzie się do Nowego Jorku, z Krakowa przez Berlin liniami Air Berlin. Wylądujemy więc na wschodnim wybrzeżu, z którego będziemy mieć również lot powrotny do Polski. Zdecydowaliśmy się ograniczyć wschód wyłącznie do „Big Apple” właśnie z powodu braku czasu. Postanowiliśmy zostawić to miasto na koniec, aby na spokojnie zwiedzić i zobaczyć wszystko, już wypoczęci i w oczekiwaniu na lot powrotny do kraju. Zanim to nastąpi chcieliśmy spędzić 3 dni w Chicago, następnie dotrzeć do Las Vegas.

Las Vegas jest już bliżej zachodu i to właśnie stąd chcieliśmy rozpocząć prawdziwy roadtrip. Stany są stworzone do jazdy samochodem, a sprzyjają temu nie tylko kosmiczne odległości i podporządkowanie wszystkiego ruchowi samochodowemu, ale również koszta. Za wynajem Toyoty Rav4 na 12 dni zapłaciliśmy mniej niż za słynnego Nissana Micrę w Izraelu! Do tego litr paliwa po 2,50 zł – taniej niż woda, nic tylko jeździć i zwiedzać dziki zachód 🙂

W okolicy Las Vegas są i Wielki Kanion, i Death Valley, i Route 66, i kilkanaście innych, znanych atrakcji turystycznych – uznaliśmy to za idealny punkt aby wystartować w wymarzoną podróż autostradą, w stronę zachodzącego słońca, aż do Kalifornii i San Francisco. Zaplanowaliśmy na to aż 9 dni! Zamierzamy spać w przydrożnych motelach, jeść junk food i wybrać się na trekking po Sequoia National Park. Powyżej udostępniamy roboczą mapkę z naniesionymi punktami na trasie. Ile z tego uda nam się zrealizować – przekonamy się już za niecałe 3 miesiące 😉

New York, New York…

Jak już wspomniałem, Nowy Jork zostawiliśmy na koniec. Chcemy być już wypoczęci, z naładowanymi bateriami, aby w pełni rozkoszować się bodaj najsłynniejszym miastem na świecie. Na Airbnb wyhaczyliśmy eleganckie mieszkanko na Manhattanie, zaledwie kilka przecznic od Central Parku. Gospodarz preferował wynajem długoterminowy (w kategoriach airbnb ;p) więc chętnie przyjął naszą ofertę, kiedy dowiedział się, że zostaniemy aż na 6 nocy.

kaliforniaW Nowym Jorku jest tyle do zobaczenia, że prawdopodobnie spędzimy ostatnie dni naszych wakacji właśnie tutaj, nie próbując nawet wyjeżdżać z miasta.

Plany ambitne i mniej ambitne

Staramy się zachować zdrowy rozsądek pomiędzy tym, co chcemy zobaczyć, a co warto zobaczyć w ciągu 23 dni. Zrezygnowaliśmy z objazdówki po wschodnim wybrzeżu – zostawiamy to na kolejny raz. Zrezygnowaliśmy z joggingu w parku w Waszyngtonie, na tle Białego Domu (ach to House of Cards…), bo dojazd i powrót stamtąd zająłby nam dzień. Ambitnie na tapecie jest nadal galopowanie na mustangach z Indianami po dzikim zachodzie i wygranie kilkuset dolców w kasynie w Las Vegas.

Tuptamy ze zniecierpliwienia… 😉

Dodaj komentarz